Zamówienia spływały telefonicznie i mailowo, a biuro przekazywało je do produkcji telefonem. Przy większym natłoku pojawiały się opóźnienia, część zleceń się gubiła, nie dało się pilnować terminów wysyłki, a klient nie wiedział, co dzieje się z jego zamówieniem. Stany magazynowe leżały w Excelu, osobny program był do magazynu, osobny do dokumentów, a produkcja działała po omacku.
Najpierw poukładaliśmy procesy i sposób pracy firmy, a potem zamknęliśmy je w jednej dedykowanej aplikacji webowej. Magazyn, klienci, zamówienia i terminy są w jednym miejscu. Nic się nie gubi, powiadomienia o opóźnieniach przychodzą automatycznie, a stan magazynu widać na żywo. Zamiast dziesięciu Exceli i kilku programów firma ma jeden spójny system do prowadzenia całej sprzedaży.

